niedziela, 3 stycznia 2016

Jubileuszowe obchody 700 - lecia Kwidzyna, cz.1







   W dniu 17 listopada 2015 roku o godz. 17.30 odbyło się kolejne spotkanie w kwidzyńskim muzeum zamkowym z cyklu "Skarby Muzeum". Wydarzenie to było poświęcone jubileuszowemu medalowi oraz innym pamiątkom związanymi z uroczystymi obchodami 700 rocznicy założenia miasta Kwidzyna.

 Uroczystości były obchodzone przez przedwojennych mieszkańców od 2 do 6 czerwca 1933 roku. Do tego niezwykłego i świątecznego wydarzenia organizatorzy przygotowywali się od dłuższego czasu z wielką starannością oraz z niesamowitym rozmachem. Przede wszystkim zatroszczono się o wygląd estetyczny miasta. Przeprowadzono wiele prac remontowych i restauratorskich. Większość ulic Starego Miasta została udekorowana girlandami i innymi dekoracjami. Zaplanowano szereg rozmaitych atrakcji i uroczystości dla mieszkańców oraz przyjezdnych gości, m.in. takich jak: otwarcie wystawy historycznej; msze, koncerty i oficjalne spotkania w katedrze; obiady, kolacje i tańce we wszystkich kwidzyńskich lokalach; zawody gimnastyczne i strzeleckie; odsłonięcie popiersia Schillera przed gimnazjum; przedstawienie dramatu "Wilhelm Tell" Friedricha Schillera; czy rajd samochodowy - "Gwiezdny Wyścig" oraz szereg innych, których w tym momencie już nie będę wymieniał. Wspomnę tylko o  najbardziej spektakularnej części jubileuszu, mianowicie o przemarszu przez miasto grup historycznych, które nawiązywały do najważniejszych wydarzeń siedmiu wieków ówczesnego Marienwerder. Za to niezwykle trudne i prestiżowe zadanie odpowiedzialny był jeden z najwybitniejszych historyków naszego miasta - Erich Wernicke.

O wysokiej randze obchodów świadczył też fakt, że  zaproszono na nie wielu wysoko postawionych oficjeli ze sfer rządowych oraz wojskowych. W sumie całe jubileuszowe obchody odwiedziło ok. 35 tyś. osób. Z czego około 15 tyś. było mieszkańcami Kwidzyna.

Oprócz tak znakomitego programu wydano z tej okazji cały szereg pamiątek utrwalających te doniosłe wydarzenie. O tychże świadkach historii przez ponad godzinę opowiadałem na wieczornym spotkaniu w kwidzyńskim muzeum.


Przygotowując się do wystąpienia, przeprowadziłem dosyć wnikliwe kwerendy. Odwiedziłem archiwa, muzea oraz kolekcjonerów w Polsce i w Niemczech. Z racji tego, że udało mi się pozyskać naprawdę spory zasób źródłowy, postawiłem omawiane zagadnienie "rozbić" na trzy części (spotkania).




1. Pamiątki związane z uroczystością        jubileuszową: medale, znaczki, emblematy, monografie, publikacje, pocztówki i inne.

2. Harmonogram uroczystych obchodów: charakterystyka i szczegółowe omówienie programu, dzień po dniu, godzina po godzinie.

3. 750- lecie miasta Kwidzyna: obchody w 1983 i w 1985 roku oraz w nawiązaniu do artykułu Marka Sidora z "Pulsu Kwidzyna" dot. daty nadania praw miejskich Kwidzynowi przedstawię główne publikacje w których była poruszana ta kwestia.








Krótka fotorelacja z pierwszego spotkania 











Po krótkim przywitaniu gości i wprowadzeniu, którego dokonał kierownik muzeum - Janusz Cygański...

    fot. Adam Kominek






...rozpocząłem przedstawianie i omawianie souvenirów jubileuszowych  

    fot. Julita Rzepczyńska







Przy tak licznej publiczności, która w całości wypełniła największa salę muzeum nogi miałem jak z waty :)

     fot. Julita Rzepczyńska







Najmłodszy uczestnik spotkania - mój młodszy synek Erwin z babcią Bogusią

   fot. Julita Rzepczyńska










Sztandarową pamiątką był wybity medal jubileuszowy
Ten niezwykle unikatowy zabytek znajduje się m.in. w zbiorach muzeum w Kwidzynie


 







Tuż po moim wystąpieniu tradycyjnie odbyło się losowanie "prezentów" dla publiczności
Jedną z trzech wylosowanych osób była Elżbieta Gardzielewska, która z rąk Beaty Stawarskiej otrzymała książkę

    fot. Adam Kominek
   






Na koniec wydarzenia każdy z przybyłych osób mógł obejrzeć i zrobić pamiątkowe zdjęcie z zaprezentowanymi pamiątkami, które były wyeksponowane specjalnie na tą okazję
Poniżej na pulpicie pamiątkowy medal

    fot. Kominek







Monografia Kwidzyna wydana specjalnie na 700 rocznicę założenia miasta, autorstwa Ericha Wernickiego

    fot. Łukasz Rzepczyński









Kunsztowna teczka z reliefowym motywem zamku i 9 reprodukcji rotograwiurowych

    fot. Łukasz Rzepczyński










W kolejnych częściach na blogu przedstawię i scharakteryzuję wszystkie mi znane i dostępne pamiątki jubileuszowe, o których mówiłem na spotkaniu w muzeum. 


c.d.n.


P.S. Dziękuję wszystkim gościom za tak liczne przybycie oraz za pomoc w przygotowaniu spotkania całemu zespołowi muzealnemu.
Oddzielne podziękowania kieruję dla kierownik Stadtarchiv Celle - Sabiny Maehnert, Krystyny Plebańskiej oraz Ziemowita Kołakowskiego.



niedziela, 15 listopada 2015

Zaproszenie...





       Mam zaszczyt zaprosić wszystkich chętnych i zainteresowanych historią naszego miasta na spotkanie z cyklu "Skarby Muzeum" do zamku w Kwidzynie. Będę prezentował i opowiadał o pamiątkach jubileuszowych wydanych z okazji 700 - lecia miasta Marienwerder (Kwidzyna). 

17.11.2015 (wtorek), godz. 17:30, Muzeum w Kwidzynie.














poniedziałek, 6 lipca 2015

Isakowitz cz. 7 - "Skarb pana Isakowitza"






    W dniu 9 czerwca 2015 roku o godz. 17.30 w muzeum kwidzyńskim odbyło się spotkanie z autorem książki - "Skarb pana Isakowitza". Autor - Danny Wattin na te wydarzenie przyleciał specjalnie z Australii gdzie obecnie mieszka. Na uroczystości obecni byli także przedstawiciele wydawnictwa WAB z Warszawy: redaktor - Magdalena Matuszewska oraz szef promocji - Bartosz Kamiński. Spotkanie składało się z kilku części. Na wstępie kierownik muzeum Janusz Cygański przywitał wszystkich licznie zgromadzonych gości oraz przedstawił potomka dawnego mieszkańca Marienwerder - Dann'ego Wattina. Następnie Łukasz Rzepczyński (autor bloga) przedstawił w formie prezentacji dzieje rodziny Isakowitz oraz ich pokrewieństwo z autorem. Po prezentacji rozpoczęła się długo oczekiwana rozmowa z pisarzem, którego tłumaczem był Bartosz Kamiński. Danny m.in. dość wnikliwie powiedział wszystkim jak długo dojrzewał do napisania książki o historii swojej rodziny. Wspomniał też o tym, że impulsem do napisania "Skarbu pana Isakowitza"  była reakcja jego najstarszego syna  Leo, na wieść o rzekomo ukrytym skarbie przez pradziadka Hermanna w Marienwerder (Kwidzynie). Na koniec wielu przybyłych gości zakupiło książkę i ustawiło się w długiej kolejce do autora z przekazaniem gratulacji i otrzymaniem pamiątkowego autografu. Dopełnieniem przeszło dwugodzinnego wieczornego wydarzenia była mała ekspozycja pamiątek historycznych związanych z przodkami pisarza.
Zapraszam na krótką fotorelację.





Projekt okładki jest dziełem Krzysztofa Rychtera.
Muszę przyznać, że całkiem nie źle się prezentuje.

    fot. Martin Rzepczyński




Otwarcia spotkania dokonał kierownik muzeum - Janusz Cygański.

    fot. Waldemar Plebański






Największa sala muzeum zamkowego w Kwidzynie była maksymalnie wypełniona przez przybyłych gości. Obecny też był Zbigniew Bania z lokalnej telewizji Kamena, który uwiecznił spotkanie.

 
      fot. Waldemar Plebański





Z wielkim zainteresowaniem wszyscy wysłuchali mojego wykładu dot. historii rodziny Isakowitz. Przedstawiałem dużo nowych interesujących informacji i fotografii, m.in. unikatową widokówkę z widokiem północnej pierzei Rynku udostępnioną przez Pana A. Barganowskiego.


    fot. Waldemar Plebański






Ostatni slajd mojej prezentacji przedstawiający głównych bohaterów książki:
Gunar, Danny i Leo.
    fot. Waldemar Plebański







Po prezentacji rozpoczęła się rozmowa z pisarzem.
                       fot. Waldemar Plebański







Jako, że Danny mówił w języku angielskim potrzebny był tłumacz. W tą rolę wcielił się Bartosz Kamiński z wydawnictwa, który w fenomenalny sposób tłumaczył.

    fot. Martin Rzepczyński






Po zakończeniu rozmowy wszyscy chętni mogli otrzymać od autora dedykację z autografem. Wielu gości skorzystało z tej niepowtarzalnej okazji, m.in. Krystyna Plebańska i Zbigniew Bania.

     fot. Waldemar Plebański







Danny będąc w Kwidzynie trzy lata temu wspominał mi coś o książce, która dwa lata później ukazała się w Szwecji. Wtedy w życiu bym się nie spodziewał, że będę mógł aktywnie uczestniczyć w promocji książki w polskiej wersji i to w dodatku w kwidzyńskim muzeum.


    fot. Adam Kominek 








Specjalnie dla Danne'go oraz wszystkich przybyłych gości, cały zespół muzeum przy pomocy państwa Ingielewiczów przygotował małą ekspozycję z pamiątkami związanymi z rodziną Isakowitz.

    fot. Waldemar Plebański







Gdy już większość gości opuściło muzeum, nie liczni którzy zostali postanowili się "zabawić".
Mój starszy syn Martin Rzepczyński i...

     fot. Łukasz Rzepczyński







...Adam Kominek

     fot. Łukasz Rzepczyński









Fragmenty porcelany znalezione podczas badań archeologiczno-architektonicznych w miejscu kamienicy Isakowitzów przy Rynku 11.
Prawdopodobnie zabytki należały do przodków pisarza.

    fot. Łukasz Rzepczyński







Przedwojenne gazety "Weichsel-Zeitung" z reklamami sklepu z konfekcją męską Hermanna Isakowitza. 

     fot. Łukasz Rzepczyński









Wpis w przedwojennej księdze inwentarzowej dotyczący daru dla muzeum w postaci bogato zdobionej drewnianej łyżki. Darczyńcą był dziadek pisarza - Erwin Isakowitz (Wattin).

                                fot. Łukasz Rzepczyński 







 Prezentowane wieszaki z całą pewnością pochodziły ze sklepu Isakowitzów. Niektóre nakrycia głowy i laska być może też. 

    fot. Łukasz Rzepczyński









Ostatnie pamiątkowe zdjęcie  w kwidzyńskim muzeum.
Od lewej: Janusz Cygański, Magdalena Matuszewska, Joanna Jezierska, Danny Wattin, Łukasz Rzepczyński, Bartosz Kamiński

     fot. Martin Rzepczyński








Po części oficjalnej przenieśliśmy spotkanie do mnie do domu, które trwało do późnych godzin nocnych. 

     fot. Łukasz Rzepczyński









Ostatnie autografy dla mojej kochanej żonki Julity oraz koleżanki z pracy Asi. 

     fot. Łukasz Rzepczyński








Ostatnie zdjęcie przed końcem spotkania z Danny`m.

     fot. Łukasz Rzepczyński








Następnego dnia przed odjazdem, podarowałem Danne'mu kwartalnik "Prowincja" nr 1 z 2013 roku z artykułem dot. rodziny Isakowitz mojego autorstwa.

                      fot. Łukasz Rzepczyński







Po promocji książki w Kwidzynie pisarz razem z Bartoszem Kamińskim udał się do Gdańska na kolejne spotkanie z czytelnikami. Organizatorem kolejnego wydarzenia było Nadbałtyckie Centrum Kultury a prowadzącą - Magdalena Grzebałkowska. Kolejnym przystankiem autora był Big Book Festival oraz warsztaty w Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie.  W międzyczasie z pisarzem przeprowadzono cały szereg wywiadów: prasowych, radiowych i telewizyjnych (Teleexpres).
Po promowaniu  "Skarbu..." w Polsce, Danny udał się na kolejne spotkania do Niemiec. Jest to kolejny kraj w którym ukazała się książka.


Obecnie pisarz pracuje nad kolejnym dziełem.





poniedziałek, 1 czerwca 2015

Isakowitz cz. 6 - książka "Skarb pana Isakowitza"




Moi Drodzy, historia Hermanna Isakowitza, dawnego mieszkańca Kwidzyna,  ponownie powraca...





 
 
 
 
 
 
 
Danny Wattin
Skarb pana Isakowitza
Przekład: Ewelina Kmieciak
Wydawnictwo W.A.B.
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
Premiera: 3 czerwca 2015
Liczba stron: 256

 

 


 
 
 

Oprawa: twarda
"Trzech mężczyzn w jednym samochodzie i wspólna podróż do korzeni z nadzieją na odzyskanie rodzinnej schedy. Podróż do Polski w poszukiwaniu ukrytego przed wojną skarbu, która odmieniła ich życie….
Ta książka łączy elementy powieści i reportażu, a jej bohaterem jest sam autor – znany szwedzki pisarz – rekonstruujący nieprawdopodobne losy swojej żydowskiej rodziny. Tytułowy pan Isakowitz to jego pradziadek Hermann. Co zakopał na terenie swej posiadłości uciekając przed nazistami z Marienwerder w Prusach Wschodnich, czyli z dzisiejszego Kwidzyna? W 2012 roku Danny Wattin z ojcem i dziewięcioletnim synem wybrali się do Polski, by odnaleźć ów skarb… Pełną specyficznego humoru, a zarazem ciepłą relację z tej wyprawy wypełniają zaskakujące rozmowy przedstawicieli trzech generacji Wattinów, składając się na osobliwy obraz naszego kraju widzianego okiem Szweda – drogi wybudowane na Euro są wspaniałe, ale kusze sprzedawane dzieciom pod zamkiem w Malborku uchodziłyby w Szwecji za śmiercionośne zabawki i byłyby zakazane, a wymarzone polskie pierogi okazują się klejowatymi bombami tłuszczowymi…
 
To tylko jeden wątek książki. Drugi to pełna nieoczekiwanych zdarzeń saga rodzinna, przywodząca na myśl trudne do uwierzenia, a przecież prawdziwe historie, opisywane przez Hannę Krall. W jaki sposób niemiecko-polska rodzina Danny’ego – najgorszy koszmar Hitlera, bo obcy element, który wkradł się i zapuścił korzenie – znalazła się w Argentynie i RPA, a przede wszystkim w Szwecji (gdzie syn Hermanna, Erwin, zmienił nazwisko z Isakowitz na Wattin)? Dlaczego przez lata nikt w rodzinie Wattinów nie chciał opowiadać o przeszłości? Pisarz nagrywał rozmowy m.in. z ciotką Ruth i babką Helgą, gdy były już w sędziwym wieku, w ostatnim momencie rekonstruując losy krewnych, z których niemal każdy miał inny pomysł na ratunek przed nazistami. Ci, którym ucieczka do Szwecji się udała, przechodzili gehennę (Tak bardzo byliśmy niechciani, że nawet my sami siebie nie chcieliśmy), choć oczywiście nieporównywalną z gehenną obozową, bo przeżyli. Kiedy ojczyźnie autora dostaje się za to, że Szwecja Żydów nie chciała i sekowała, i za handel z Niemcami, i za jej neutralność, wtedy ciotka Ruth przypomina mu, że gdyby i tam wybuchła wojna, Danny pewnie by się nie urodził, bo nic nigdy nie jest tak jednoznaczne, jak się wydaje.

 
To nie jedyna konkluzja tej lekko napisanej książki o nielekkich sprawach. Trudno docenić, co się ma, gdy nie ma się z czym tego porównać – podsumowuje Wattin, który w podróży do Polski uświadamia sobie jak cenne są chwile, spędzone razem z ojcem i synem, mimo że różnią się niemal w każdej kwestii i nieustannie działają sobie na nerwy.
 
Danny Wattin (ur. w 1973 r.) – szwedzki pisarz pochodzenia żydowskiego, obecnie obywatel Australii. W Szwecji cieszy się opinią jednego z najbardziej wyrazistych pisarzy, o własnym, natychmiast rozpoznawalnym stylu. Popularność przyniosła mu już pierwsza książka, opublikowane w 2005 roku „Opowiadania sztokholmskie”. Następnie wydał dwie powieści „Vi ses i öknen” i dystopię „Ursäkta, men din själ dog nyss”. Zajmuje się również dziennikarstwem i twórczością dla dzieci. „Skarb pana Isakowitza” to jego najbardziej osobista książka, powstała na bazie własnych doświadczeń i podróży odbytej wraz z rodziną do Polski, kraju pochodzenia pisarza.

 
Danny Wattin będzie gościem Big Book Festival w sobotę 13
czerwca 2015 r."

 
 
P.S.
O autorze i jego przodkach pisałem w poprzednich częściach:

Isakowitz cz.1
Isakowitz cz.2 - Danny Wattin
Isakowitz cz.3
Isakowitz cz.4
Isakowitz cz.5 - książka "Herr Isakowitz skatt" z Kwidzynem w tle
 


 

 
 

czwartek, 7 maja 2015

Metryka ślubu...

 
 
 
       Kilka dni temu mój znajomy i zarazem czytelnik zwrócił mi uwagę - Łukasz co się tak ociągasz. Już od dawna nic nowego nie napisałeś na blogu!!!

Faktycznie, nic nowego nie napisałem. Brak czasu, zmęczenie a może zwyczajne lenistwo. Chyba te wszystkie czynniki spowodowały, że ostatnimi czasy trochę się ociągam z publikowaniem kolejnych ciekawostek związanych z historią naszego miasta.  

 Łukasz,  czas się wziąć do pracy!!!


To tak na szybko...


Tym razem chciałbym zaprezentować metrykę ślubu Fridricha Schulza i Augusty Rosenke z Ellerwalde (Olszanicy). Dokument został wystawiony w katedrze kwidzyńskiej dnia 3 listopada 1910 roku przez pastora o nazwisku Jäkel. 
 
Johan Samuel Theophil Jäkel pełnił funkcję pastora w katedralnej gminie ewangelickiej w latach 1910 - 1921.
 
Pamiątka jest niestety trochę zniszczona, mimo to można odczytać tekst na niej zawarty. Widoczna jest też kunsztowna szata graficzna obfitująca min. w gotyckie elementy architektoniczne (wimpergi, maswerki, czołganki,  sterczyny,  kolumienki i kapitele). W centralnym górnym położeniu znajduje się wstęga przytrzymywana przez dwa anioły. Na wstędze dostrzec możemy dosyć wyrazisty napis - Trauschein (Akt ślubu). Natomiast w dolnej części w dwóch polach zostały przedstawione sceny związane z ceremonią ślubną. Ciekawostką są też cztery fragmenty ewangelii umieszczone po obydwóch stronach dekoracji w polach pod wimpergami.
 
 
 
  




Metryka jak widać jest naklejona na sztywną tekturę i najprawdopodobniej była  oprawiona w stylową ramkę, która niestety się nie zachowała. Przed oprawieniem dokument musiał być złożony o czym świadczy widoczne "przełamanie" biegnące pośrodku przez całą wysokość.
 
 
 




Drukarnia i wydawnictwo H. Herrmann, Königsberg in Preussen.
 
 
 
 

niedziela, 5 kwietnia 2015

Cudeńko... :)





    Z okazji Świąt postanowiłem zaprezentować  naprawdę śliczną i unikatową pamiątkę. W zasadzie nie wiem jak ją fachowo nazwać. Jest to prawdopodobnie retuszowana fotografia? z wizerunkiem zamku i gmachu urzędu rejencji w Marienwerder z elementami masy perłowej, naklejona frontem na wypukłe szkło. Całość jest oprawiona szeroką drewnianą ramą z epoki, która jest wykończona po wewnętrznej stronie bordiurą w złotym kolorze. Dodatkowego smaczku całości dodaje tabliczka z dedykacją. Można wywnioskować, że był to bardzo piękny i okazały prezent.

Z podobnymi fantami spotkałem się kilka razy w życiu. Posiadam jeszcze dwie inne podobne pamiątki z minionych czasów, lecz nie są tak wyjątkowe jak te poniższe cudeńko.

Prawdziwa uczta dla naszego oka :)




   źródło: zbiory własne



Format: 34 x 38 cm




  





"Opuszczający kolegów
Krätzig
na pamiątkę emerytowany Korpus Podoficerów U.S.M.
(Unteroffizier Schule Marienwerder)"








P.S. Pozdrowienia dla Rafała ;)






Życzenia Świąteczne...





Zdrowych, radosnych, spokojnych i przede wszystkim rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy. 

Życzy Łukasz Rzepczyński z rodziną.







 

piątek, 3 kwietnia 2015

Pamiątkowa fotografia z okresu I Wojny Światowej





    W czasie I Wojny Światowej w Armii Cesarstwa Niemieckiego zmobilizowanych było łącznie ok. 13 mln. żołnierzy. Podejrzewam, że większość z nich wykonało wiele  pamiątkowych fotografii, m.in. rodzinnych. Poniżej prezentowana pamiątka najprawdopodobniej pochodzi z czasów Wojny. Przedstawia Soldata - żołnierza wraz z żoną? Niestety nic na ich temat nie wiem.
Fotografia jest czarno-biała i została naklejona na sztywny podkład kartonowy. Całość została opatrzona passe-partout i ramą, która niestety się nie zachowała.
 
Format: 30 x 45 cm!





Między innymi takie fotografie wypełniały  wnętrza domów Naszego miasta w minionych czasach

    źródło: zbiory własne